Sesyjna prawidłowość

8 komentarzy

Doświadczenie zdobyte podczas studiów licencjackich nauczyło mnie pewnej zasady. Otóż, im mniej się przygotowywałem do zaliczenia/egzaminu, tym proporcjonalnie wyższa była otrzymywana z niego ocena. Co prawda nie zawsze, ale reguła ta sprawdzała się w więcej niż połowie przypadków.

Nie wiem jednak co pcha mnie ku temu, by przetestować ją ponownie na studiach magisterskich podczas nadchodzącego weekendu (nazwanego również przez znajomych „czarnym weekendem”), kiedy to przez trzy kolejne dni weekendu czekają mnie trzy wcale-nie-proste egzaminy?

Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że po raz trzeci w życiu będę zdawał makroekonomię i to ta trzecia ocena właśnie, będzie jednocześnie najprawdopodobniej najniższą…

Nieprzerwanie?

4 komentarze

Nie pamiętam zbyt wielu takich chwil… Kiedy nie wiem co napisać. A raczej, nie wiem co napisać najpierw i czy w ogóle jest sens to opisywać. Nie było mnie. Nie było mnie „trochę” czasu, co jest z resztą widoczne w archiwum. Widoczne jest też to, że to pierwszy raz, kiedy nie było podsumowania rocznego. Co zamierzam z tym zrobić?

« Wcześniejsze wpisy