Życie bez nawigacji

Nadchodzą w życiu takie okresy, jak ten, do którego nieuchronnie się zbliżam. W pracy, mimo iż wynagrodzenie stale rośnie (o dziwo!), ja mam coraz mniej siły i chęci do czegokolwiek. Normę swoją wyrobić potrafię, wiem ile wynosi. Ale za normą nijak nie idzie motywacja. Może to — patrząc w przyszłość — brak realnych perspektyw? Może praca, która miała być przejściową między czymś bardziej ukierunkowanym, powoli zaczyna nużyć?

W tym roku akademickim mam bardzo sprzyjający plan zajęć. Wykłady u ludzi, którzy praktykują to, czego nauczają. Public relations, zarządzanie ludźmi, etyka biznesu, badania w zarządzaniu ludźmi/marketingu i temu podobne. Coś, czym mógłbym — i zapewne chciałbym — zajmować się na co dzień. Dlaczego piszę zapewne? Bo brakuje mi pewności siebie, jeżeli chodzi o to, co myślę, że mógłbym zaoferować. Niestety bardziej zakręcić tego zdania już nie potrafię.

Chciałbym gdzieś dostać szansę, w miejscu/grupie, w której mógłbym spróbować się wykazać. Tak, by z mojej wiedzy/pomysłów skorzystano dla dobra ogółu. Albo by chociaż pozwolono wykorzystać moje zaangażowanie i wysoką motywację do rozwoju/doskonalenia się. Spektrum pomysłów, jakie na siebie miałem i mam — paradoksalnie — spowodowało, że nie wiem na co konkretnie się zdecydować.

Na dzień dzisiejszy nie mam nawet jasno sprecyzowanego planu, co skutecznie uniemożliwia mi rozpoczęcie poszukiwań. A samo przecież nic się nie stanie. I to jest właśnie to miejsce na ścieżce (zawodowej i nie tylko), którego chyba większość wolałaby uniknąć; w tym i ja.

Najbliższy okres w życiu postanawiam przeznaczyć na baczniejszą i rzetelniejszą obserwację wszystkiego tego, co wokół (głównie jeśli chodzi o aktualną branżę/firmę) w tym i treści do mnie docierających. Później już pozostaje tylko oczekiwanie na, swojego rodzaju, impuls popychający mnie do przodu. Bywało tak już nie raz, ale (bodaj) od niego nigdy nie zależało tak wiele — przyszłość.

Nie mówię tu już nawet o sprawach osobistych. Te mają się w miarę zdrowo, idą swoją prostą ścieżką ku lepszemu. Kwestia kilku miesięcy by zmieniły się na całkowicie sprzyjające. A później? Przyszłość pokaże. Wiele razy i wielu osobom życie pokazało, że nie ma co planować. Więc i ja, przynajmniej na razie, nie będę.

Lily Was Here - Candy Dulfer

Oceń wpis:


Komentarze do notki “Życie bez nawigacji”

  1. tilk (#

    Widzę, że nie tylko ja mam wątpliwości zawodowe ;)

  2. Chris Trynkiewicz (#

    Wyglada mi na to, ze potrzebujesz pracy w mlodym i kreatywnym zespole. Nie jest nawet tak istotne, nad czym sie pracuje, ale z kim – ciekawi ludzie potrafia zamienic nudne zajecie w interesujace zadanie, do tego przyjemne i radosne ;)
    Wiem, bo kiedys mialem z tym stycznosc… To jest jednak potrzebne w zespole…

  3. sznik (#

    O szansę w takowym raczej trudno. ;)
    Zdolności zbyt wielu nie mam. A przynajmniej nie takich, które są poszukiwane.
    Chyba.

  4. skem (#

    żeby nie zwariować pracę trzeba zmieniać, przynajmniej co 5 lat

  5. raven (#

    Tak to jest z pracą...zaczyna męczyć, rośnie niechęć...człowiek ma wrażenie, że jest stworzony do celów wyższych. Pieniądze mimo iż wyższe już nie dają takiej satysfakcji jak na początku. Nie dawno rozmawiając ze swoim Wujkiem usłyszałem, że 20 lat pracuje w jednym miejscu i kiedy ma iść na nocny dyżur to go trafia. Nie ma co, fajne perspektywy. 20 lat.

    Jeśli chodzi o utwór z końca wpisu to dłuuugo się naszukałem zanim poznałem wreszcie tytuł i wykonawcę. Ileż polowań w radiu na usłyszenie choćby małej wskazówki któż to być może. Obecnie służy mi jako budzik w telefonie :)

  6. sznik (#

    @raven: Dzięki za sugestię dotyczącą budzika!
    Wypróbuję już jutro rano! :)

    Mam teraz (wobec roboty) pewien plan. Opiszę go pewnie niedługo.
    O ile już jutro nie legnie w gruzach. ;)

Trackback do notki “Życie bez nawigacji”

  1. naleSZNIKowe życie (#

    Wyrwane fragmenty

    Dziękuję wszystkim za pamięć. Tak, pamięć o przydługich notkach, spamach na głównej, spadającym PageRanku i co-tam-jeszcze padało podczas mojej ostatniej absencji w świecie blogowym. Tak się akurat złożyło, że okres ten, naprzemienn[...]